Pokazywanie postów oznaczonych etykietą użycie fleszy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą użycie fleszy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 stycznia 2012

Plener zimowo-czerwony

Zwykle zimą zamykam się w studio, ewentualnie fotografuję we wnętrzach, o plenerach zapominam aż do wiosny. Na szczęście w tym roku, jak na razie (odpukać) zima za bardzo nie doskwiera. Co prawda w momencie, kiedy piszę te słowa, właśnie zauważyłem płatki śniegu spadające na ziemię, ale mam nadzieję, że szybko znikną...

Jako plener wybraliśmy plażę nad Wisłą, pod Mostem Poniatowskiego. Do zdjęć pozowała Asia, makijaż jak zwykle wykonała niezastąpiona Anka.

A zdjęcia wyszły tak:

Modelkę delikatnie oświetliłem 580EXII z białą parasolką (shot through), a most (tak, oświetliłem całą dolną konstrukcję mostu) lampką 600Ws z reflektorem Keylite. Gdyby nie to, cała powierzchnia mostu, ściany filarów i elementy starego mostu byłyby całkiem czarne.

piątek, 6 stycznia 2012

Carnival!

Sesja kończąca rok 2011 (oby 2012 był lepszy). Spacerując po empiku znaleźliśmy ciekawie zrobione maski karnawałowe. Klasyczne, z brokatem, świecące się na wszystkie strony, idealne.

Do sesji pozowali Lila, Patrycja, Olivia i Robert. Lila pozowała już u mnie wcześniej do wielu sesji (choćby Narkotycznej, Szczurkowej czy naszej pierwszej, nocnej sesji). Roberta fotografowałem raz, przy sesji portfoliowej, natomiast Olivia i Patrycja pozowały u mnie pierwszy raz (i mam nadzieję nie ostatni). Makijaż wykonała Anka, stylizacją zajęła się Lila.

Pierwsza przed obiektyw trafiła Patrycja, w czarnej masce z piórami. Wizualnie maska prezentuje się znakomicie, natomiast przy zdjęciach - tu jest nieco gorzej. Cała czarna, bez kolorowych dodatków.

Dwa światła, na tło strumienica (ciasna, ok 4-5 stopni) na 430EXII, główne światło to 600Ws z reflektorem Bowens Keylite (na minimalnej mocy, ten reflektor produkuje astronomiczne ilości światła).

Drugi na planie zjawił się Robert.

Tu też głównym światłem był Keylite, jako światło krawędziowe użyłem 580EXII z białą parasolką (shot-through).

Trzecia w kolejności była Lila, w złoto-czarnej masce.

To zdjęcie jest oświetlone tylko jednym światłem, znowu Keylite, tym razem nieco za modelką. Ze wszystkich stylizacji ta podoba mi się najbardziej.

Na koniec zrobiliśmy zdjęcia Olivii.

Główne światło - kolejny raz Keylite (z niedużej odległości to całkiem miękkie źródło światła, jedyny problem - ogromny output, pracowałem na ISO:50 i przysłonach 16-32), do tego dwa 580EXII ze strumienicami jako rim light.

Całą sesję wykonałem Canonem 5D mkII z 100/2,8L IS, idealny zestaw do takich zdjęć, można wykonać nim np takie zbliżenia:

Bardzo dziękuję modelkom, modelowi, wizażystce, mam nadzieję, że niedługo spotkamy się znowu!

niedziela, 18 grudnia 2011

Warsztaty fotograficzne 2012!

Po długiej przerwie, powracamy do organizowania warsztatów fotograficznych. Tym razem spotkamy się w Studio Nova w Warszawie, 22-go stycznia.

Jednodniowe warsztaty, przeznaczone dla ludzi, którzy mieli już styczność z fotografią studyjną, i chcą poznać ciekawsze, mniej znane techniki oświetlenia, użyteczne również w plenerze.

W programie dwa bloki po 4 godziny, z godzinną przerwą na lunch między nimi. Oba bloki będą w 90% składać się z ćwiczeń praktycznych.

Zajmiemy się zagadnieniami świateł punktowych, mieszania świateł ciągłych i błyskowych, jak również typowymi, bardzo skutecznymi metodami ustawiania świateł.

Będziemy używać studyjnych lamp błyskowych z ogromną gamą modyfikatorów, jak również generatora plenerowego z głowicą błyskową, speedlite'ów czy ringflasha.

Koszt warsztatów to 250zł od osoby. Ilość miejsc jest ograniczona, nie chcemy tworzyć dużej grupy, by wszyscy kursanci mieli możliwość skorzystać jak najwięcej.

Zapisy na warsztaty, oraz wszelkie pytania pod telefonem 664 761 110 lub mailem tjack@t-jack.pl

sobota, 18 czerwca 2011

Zaraza

Początek serii, która teoretycznie powinna mieć 4 sesje (jeszcze Śmierć, Głód i Wojna), czy się uda - zobaczymy :).

Na pierwszy ogień poszła Zaraza. Do sesji zapozowała Pola, która wcześniej pozowała jako Chrystusica, Dama Kier, Wampirzyca, Sarmacka Szlachcianka, uciekinier z psychiatryka i wiele innych. Ciekawe zestawienie, prawda? ;)

Zdjęcia wychodziły różnie, od lekko karykaturalnych...

...przez klimat a'la dziewczynka z Ring...

Oświetlenie było bardzo proste. Głównym światłem jest mały softbox 60x60 z gridem, stojący po lewej stronie aparatu, lekko z góry. Drugie światło jest równoległe z tłem, i wydobywa fakturę osypującego się ze ściany tynku. Trzecie to ustawiony po prawej stronie, za modelką rim light.

Ostatecznie do publikacji wybrałem to zdjęcie:

Jak pewnie zauważyliście, ostatnio mało publikuję, sporo czasu zajmuje mi filmowanie, zapraszam na bloga Grave Films, mojej raczkującej wytwórni.

sobota, 4 czerwca 2011

Produkty różniste punktowo

Praktyczne wykorzystanie punktowego światła w najprostszej formie - fotografując obiekty nieruchome. Przy fotografii produktowej jest to bardzo przydatny rodzaj światła, pozwala wydobyć z cienia dokładnie ten element obiektu, którym akurat chcemy zainteresować widza.

Za przykład posłużą fotografowane przeze mnie jakiś czas temu buty i zegarki.

To zdjęcie oświetliłem trzema światłami: pierwsze, lampa z długą czarną strumienicą, oświetla but na pierwszym planie. Stoi po lewej stronie aparatu. Druga lampa, tym razem z ok 8-centymetrowym gridem, oświetla tylną część tego buta (but na pierwszym planie oświetlam mocniej, drugi jest tu tylko tłem), definiuje krawędź. Trzecia lampa, po lewej stronie w głębi, ze strumienicą, oświetla but stojący w tle.

Tu znowu są trzy światła. Główne dwa (ze strumienicami) są po prawej i lewej stronie buta, oświetlając go równo. Trzecie, ze spłaszczoną strumienicą z gridem, oświetla środkową część podeszwy od strony aparatu.

To zdjęcie miało mniej pokazywać wygląd buta, bardziej ukazać go jako interesujący obiekt. Użyłem dwóch głównych świateł - grid z tyłu, oświetla krawędź buta, strumienica z prawej strony, oświetla wierzch i sznurówki, oraz jednego wypełniającego - od góry strumienica oświetla wnętrze buta.

Zegarek jest odrobinę trudniejszy, wymaga silniej skupionych świateł. Główne światło to strumienica z 6cm gridem na końcu, oświetla samą tarczę, drugie - grid 8cm - oświetla z prawej strony lewą część paska, trzecie, również po prawej stronie, ale w głębi, oświetla prawą stronę paska.

Wszystkie zdjęcia wykonałem w zagraconym magazynie studia, bez żadnego tła (punktowe światła po prostu nie oświetliły nic poza obiektem), ustawiając buty i zegarki na tafli szkła.

PS: przepraszam za długą przerwę w blogowaniu, mało czasu jakoś ostatnio ;)

piątek, 25 lutego 2011

Punktowe światło I - czym?

Bardzo często w moich zdjęciach używam świateł punktowych. Do portretu, aktu, nawet mody. Oczywiście, równie dużo jest w tym próby wytworzenia własnego stylu, jak zwyczajnej popisówki. Niewielu fotografów potrafi pracować takim światłem.

Softboxy, parasolki, beauty dishe, to wszystko proste narzędzia, nie powinny nikomu sprawić problemów (co nie znaczy, że są złe, czasami się przydają). Ale zrobić zdjęcia ostrym światłem, a tym bardziej - punktowym... Tu zaczynają się schody.

Przy softboxie modelka może poruszyć się kilka centymetrów w każdą stronę, efekt nie zmieni się znacząco. Przy punktowym oświetleniu - totalnie wyjdzie z oświetlonego obszaru. Taka technika wymaga dużo zarówno od fotografa, jak i od modelki.

Tytułowe pytanie - czym? Są dwie opcje. Pierwsza to lampy studyjne, których zaletą (ogromną przy takiej fotografii) jest światło modelujące. Wadą - rozmiary, oraz trudność z wykonaniem osobiście modyfikatorów. Te produkowane masowo przeważnie nie ograniczają światła tak mocno, jak jest to potrzebne.

Druga to speedlighty. Poza brakiem świateł modelujących mają same zalety. Można do nich dorobić dowolne strumienice, gridy, flagi, połączenia powyższych.

Na wielu stronach (strobist.com, żeby dalej nie szukać) łatwo znaleźć tutoriale, jak wykonać strumienicę z tektury czy grid z czarnych słomek.

Tutoriale te sugerują gridy do ok 2-3cm, raczej krótsze, oraz zwykłe "równe" strumienice. Moje gridy mają od 2 do 8cm, a strumienice zrobiłem tak, że da się z nich uformować "lejek". Dzięki temu mogę otrzymać bardzo małą plamę światła nawet stawiając flesz dość daleko.

Ciekawą opcją dla speedlightów jest też ta, którą zaproponował Zack na swoim blogu. Zamiast montować grid bezpośrednio na fleszu, bierzemy lightsphere (taki bezsensowny modyfikator w kształcie miski na lody), malujemy z zewnątrz na czarno, w środku na biało, a okrągły grid doczepiamy dopiero na to. Daje to równiejszy okrąg światła, oraz pozwala na doczepienie jednego, dwóch, czasami trzech gridów.

To tyle na temat modyfikatorów, następna część będzie o tym - jak?

piątek, 21 stycznia 2011

Zdjęcie step by step

Kilka razy spotkałem się z zarzutami, że posty są niejasne, że trudno z nich wyczytać, jak właściwie zdjęcie zostało zrobione. Dziś, mam nadzieję, już takowych zarzutów nie będzie. Opiszę powstawanie zdjęcia kawałeczek po kawałeczku.

Koncept specyficzny, przedstawienie narkomanki, ale nie zabiedzonej, w slumsach, tylko całkiem nieźle prosperującej narkomanki. Biały proszek, ścieżki od karty kredytowej, ot, cała historia.

Do zdjęcia pozowała mi Lila, którą widzieliście już w sesjach "dymnej" i tej ze szczurkiem. Sesja odbyła się w warunkach daleko odbiegających od studyjnych. Głównie chodziło mi o jedno zdjęcie, portret ewentualnie jako uzupełnienie.

Pierwsze ustawiłem światło oświetlające "ścieżki" oraz dłoń trzymającą kartę. 430EX II z gridem, jakieś 50cm od dłoni modelki:

Jak widać, światło "sypie" się lekko na koszulę, ale nie jest to efekt znaczący, spokojnie mogę z tym żyć. Drugie światełko oświetla pyszczek modelki, oraz prawą stronę i przód koszuli:

Druga 430 EX II (moje ulubione przenośne flesze), ta z krótkim czarnym snootem. Ostatnie światło to ringflash, nie najlepszy niestety (Quantuum), co prawda trzyma moc i szybko się ładuje, ale ma mocną magentową dominantę. Ustawiłem go za modelką, w charakterze rim lighta:

Połączone użycie wszystkich tych trzech świateł dało w końcu taki efekt:

Specjalnie odrobinę niedoświetliłem główne partie zdjęcia, ze względu na specyficzną technikę post produkcji.

Po delikatnym wyplamkowaniu (na białej koszuli widać bardzo łatwo różne pyłki oraz brud na matrycy, przed właściwą obróbką trzeba zdjęcie odpowiednio "oczyścić") dodałem warstwę, zmieniłem jej krycie na soft light, i za pomocą pędzla o łagodnych krawędziach wycieniowałem nieco zdjęcie. Idealnie do tego nadaje się tablet, jeśli lubisz selektywną obróbkę zdjęć, to nawet nie ułatwienie pracy, tylko konieczność.

Następnie wyregulowałem nasycenie kolorów, na całym zdjęciu zdjąłem nieco barwy, natomiast kolor włosów oraz make-up - nasyciłem mocniej.

Na koniec podniosłem kontrast całego zdjęcia na krzywych. Spowodowało to zmianę (dokładnie - wzrost) nasycenia kolorów, przynajmniej pozorny, więc skontrowałem to warstwami hue/saturation, które "zostały" po poprzednim kroku. W efekcie powstało zdjęcie, które mogliście już zobaczyć na początku wpisu:

Mam nadzieję, że tym razem nie ma już żadnych wątpliwości, jak powstało zdjęcie :). A sprzętowo - 5D mk II + 85/1,8 USM.

Na zakończenie chciałbym bardzo bardzo podziękować modelce, za pozowanie, i za cierpliwość do fotografa :).

sobota, 15 stycznia 2011

Chill out

Sesja przy dźwiękach prawie-najnowszej płyty Schillera oraz re-mixów the Cure (album Mixed Up). Kolejny raz doceniłem ogromny wpływ muzyki na atmosferę sesji, oraz klimat zdjęć. A tak właśnie miało być. Po stresującej sesji na początku roku potrzebna była jakaś, która podtrzyma chęć robienia zdjęć. Tak po prostu. Wyszło lepiej, niż się spodziewałem.

Założenie było takie: 3 osoby (ja, modelka i wizażystka), 3 stylizacje, każdy wymyśla jedną. Zaczęliśmy od stylizacji modelki, którą była Ola.

Wiele o oświetleniu tych zdjęć powiedzieć nie mogę, poza tym, że było bardzo proste. Za to chwilę później zdecydowaliśmy się wszystko pozmieniać.

Na początku eksperymentowałem z oświetleniem z dołu, jednak do tego zdjęcia idealnie pasowało mi światło nieco z góry, od przodu. Do tego światło krawędziowe, oświetlające włosy, i lekkie wypełnienie ringiem (ok 3-4 EV poniżej ekspozycji).

Stylizacja Anki zmieniła się w dwie stylizacje - bliźniaki. Różnią się od siebie tylko kolorystyką. Powyższe zdjęcie oświetliłem jednym źródłem światła, białą parasolką transparentną, umieszczoną nieco bliżej osi obiektywu, niż to ma miejsce w klasycznym "rembrandtowskim" oświetleniu, ale na tej samej wysokości ("rembrandt lighting" to światło pod kątem 45 stopni w obu wymiarach).

To zdjęcie zrobiłem nieco jako bonus, na płytkiej głębi ostrości, i z dwoma światłami. Jedno (dalej parasolka) jest bezpośrednio po prawej stronie modelki, drugie, reflektor z gridem, po lewej jej stronie, bliżej tła.

I druga kolorystyka. Tu parasolka jest w ustawieniu "prawie rembrandtowskim" tylko w drugą stronę, bliżej tła, niż osi obiektywu. Wypełnienie cieni to rola ringlighta, ok 1,5EV poniżej ekspozycji.

I moja stylizacja. Ślady po pojedynku na pyszczku modelki to nieco cieni (fiolet, brązy, beże, czerń), czerwona, rozmazana pomadka oraz sztuczna krew. Oświetlenie powyższego zdjęcia jest zdecydowanie "ostrzejsze" niż poprzednich. 3 gołe lampy, jedna z góry, oświetla twarz modelki oraz tworzy blik na rękawicach, dwie symetrycznie dają oświetlenie krawędzi. Czwarte światło to jak wyżej ring, tym razem o 2 przysłony słabszy, niż ekspozycja.

W tym zdjęciu zniknęło główne światło, zostały rimy (ok 1,5EV ponad ekspozycją) oraz ring, tym razem na zero, czyli naświetlenie poprawne.

Sprzętowo, sesja wykonana 5D mk II z dwoma szkiełkami - 100/2,8 do "ostrych" zdjęć i 135/2 do miękkich portretów (ale z ostrymi oczami).

I jeszcze oficjalne credits:

Modelka: Ola
Stylizacja i wizaż: Anna
Zdjęcia + ostatnia stylizacja: Ja

Oby więcej takich sesji...

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Industrial Beauty

Zgodnie z zapowiedzią, oto i on: Industrial Beauty, "zimowy" projekt t-jack pictures, który zaczął powstawać w sumie przez przypadek... A zaczęło się od zimowej depresji.

Generalnie nie jestem fotografem, który po pierwszych opadach śniegu łapie za aparat i leci w plener focić śnieg, modelki na śniegu, itp itd... Właściwie, to trudno o mniej lubiane przeze mnie zjawisko atmosferyczne, zarówno prywatnie, jak i fotograficznie. Więc zima to dla mnie czas fotografowania w atelier, ewentualnie we wnętrzach.

Tak się złożyło, że do zaimprowizowanego atelier mam dostęp niemalże bez ograniczeń. Uznałem, że albo całą zimę będę robił zdjęcia od czapy, albo coś z tego wymyślę. No i wymyśliłem. Połączenie typowego beauty z moim klimatem oświetlenia, oraz z motywami industrialu, szeroko pojętego, zarówno muzycznie, jak i dosłownie.

Technicznie, zaczęło się od czarnego tła. I to nie byle jakiego (nienawidzę pracować na czarnym tle kartonowym), bo z aksamitu. Aksamit ma tą cechę, że "pochłania" światło, dzięki czemu tło jest naprawdę czarne, a nie szarobure. Można ustawiać lampy dowolnie, nie martwiąc się, czy aby drobinka światła nie muśnie powierzchni tła. Ogromny komfort pracy.

Uznałem, że czarne tło ładnie "połączy" zdjęcia ze wszystkich sesji razem. Oprócz tego modelki (nie przewiduję jak na razie udziału modeli) o zdecydowanej urodzie, pewne siebie. No i zespół stylistek, zdolnych zrealizować moje niezbyt przyziemne wizje. A oto, co wychodziło z tego...

Pierwszą sesję zrobiliśmy z Natalią, a w malowaniu pasków itp pomogła mi Anna. Body painting farbami do ciała supra color, białą, czarną i odrobiną czerwonej. Oświetleniowo bardzo prosto, softbox po lewej stronie, lekko przed modelką, i rim light (goły flash) po prawej, mniej więcej równo z linią tła.

Druga sesja była nieco trudniejsza w stylizacji. Nie takie znowu krótkie włosy modelki trzeba było poustawiać w irokeza. O pomoc w tej sesji poprosiłem Olkę, której umiejętności nie raz już zrobiły z sesji dzieło sztuki.

Tu światełko jest nieco bardziej skomplikowane (ale tylko nieco). Goły flesz z niebieskim filtrem po lewej stronie, nieco za modelką. Z drugiej strony, też odrobinę za modelką, niewielki soft box (60x60), a dokładnie na wprost twarzy - grid.

Ostatnia jak na razie sesja odbyła się w niedzielę, i jak na razie była najdłuższa ze wszystkich (ponad 6 godzin). Większość czasu zajęła oczywiście stylizacja (tworzenie kompletu bielizny z żółto-czarnej taśmy, malowanie włosów w żółte pasma, żółto-czarny make-up i paznokcie w żółto-czarne pasy), same zdjęcia nie więcej niż pół godziny.

I tyle, jak na razie. Chwila przerwy, następne sesje pewnie już po nowym roku. Chwilowo jestem zawalony pracą, i fotografia w ramach własnych projektów musi niestety zejść na dalszy plan...

czwartek, 4 listopada 2010

Halloween - how to?

Zgodnie z obietnicą z tego posta, dziś opiszę oświetlenie użyte do oświetlenia halloweenowej sesji. Opiszę oświetlenie trzech zdjęć, resztę na ich podstawie łatwo wydedukować.

Na początek, wspólne dla wszystkich zdjęć, światło dyni. Technicznie bardzo prosta rzecz - do środka mocno wydrążonej dyni włożyłem 430EX II (bardzo dobra lampa do takich zastosowań, z racji niewielkiego rozmiaru) z pełnym CTO i pocket wizardem.Światło odbijało się od ścianek, dając mocne, równe, i co najważniejsze, ładnie pomarańczowe światło wypadające przez wycięte oczy i ryjek.

To zdjęcie jest oświetlone dwoma źródłami światła. Pierwsze, to wspomniana wcześniej lampa wewnątrz dyni, drugie, to niewielki softbox (60x60) po lewej stronie, świecący na modelkę nieco z góry.

Wykonanie tego zdjęcia wymagało już trzech lamp, oraz sporej dozy precyzji przy ich ustawianiu (a właściwie jednej). Żeby pokazać, o co chodzi, posłużę się schematem:

1 światło to lampa z bardzo długą i ciasną strumienicą, oświetlająca, jak łatwo się domyślić, dynię. Światło 2 to oczywiście lampa wewnątrz warzywka (owocu?), a 3 to goła lampa z założonym pełnym filtrem CTB, oświetlająca fragment sceny, na której leży modelka, oraz dająca krawędziowe światło na ciało dziewczyny. Czerwone 1 oznacza krawędź sceny, natomiast 2 oznaczają wyczernione panele osłaniające kulisy. Dzięki umieszczeniu za jednym z nich 3 lampy upewniłem się, że na zdjęciu nie będzie żadnych blików powstających łatwo przy pracy pod światło.

Tu oświetlenie jest bardzo podobne, z tą różnicą, że światło oświetlające dynię znajduje się w głębi tła, i oświetla tez częściowo twarz modelki, a lampa z CTB zbliżyła się wyraźnie (znajduje się zaraz za krawędzią kadru).

Jeśli chodzi o obróbkę, prawie jej nie było, więc opisywać nie bardzo jest co. Zdjęcia powstały obiektywem 85/1,8 USM wpiętym w Canona 5D mk II.

piątek, 22 października 2010

Portfolio II - oświetlenie

Wczoraj opublikowałem kilka zdjęć z ostatniej sesji portfoliowej, dziś postaram się wyjaśnić, jak niektóre z nich były zrobione.

Najpierw ogólnie - o sprzęcie. Wziąłem ze sobą 3 światła, z czego do większości zdjęć użyłem 2. Do zmiękczania światła miałem mały softbox - 60x60cm, do ograniczania - strumienicy czarnej (bardzo wąskiej) i grida (nieco szerszy). Do tego w niektórych zdjęciach posłużyłem się kolorowymi filtrami.

Z 12 zdjęć opublikowanych wczoraj wybrałem 4, których schemat oświetleniowy wydał mi się najciekawszy, i najbardziej wart opisania.

Do oświetlenia tego zdjęcia użyłem dwóch świateł, softbox po lewej stronie, jako główne światło, i rim light (goła lampa) po prawej, z tyłu, oświetlająca głównie włosy modelki. Oba światła są ustawione na zero, czyli żadne nie prześwietla/niedoświetla w stosunku do ekspozycji. Obiektyw - 85/1,8 USM.

Tu znowu użyłem dwóch świateł, jednego ostrego - po prawej stronie, odrobinę za mną (fotografowałem szerokim kątem, z bliska), żeby uzyskać ostry cień użyłem po prostu gołej lampy, drugie światło oświetla twarz, i jest to lampa z gridem. W post produkcji mocno wyciągnąłem niebieski kolor, przez co cienie (zawsze chłodniejsze od oświetlonych partii obrazu) zrobiły się niebieskie. Obiektyw - 17-40/4L USM.

W tym zdjęciu zaczynają się schodki. Żeby uzyskać tego rodzaju efekt, trzeba bardzo silnie ograniczyć kąt padania światła. Główne światło to lampa z gridem, ustawiona bardzo blisko twarzy modela, oświetlająca tylko i wyłącznie lewą stronę twarzy. Druga lampa jest ustawiona za modelem, ma silny czerwony filtr, i spełnia dwie funkcje - rim light na włosy, oraz czerwone wypełnienie cieni. Obiektyw - 85/1,8 USM.

Ostatnia stylizacja, ostatnie zdjęcie. Tu użyłem dwóch ostrych świateł, bardzo blisko modela. Strumienica oświetla prawy bark, z makijażem, grid - część twarzy, podobnie, jak w poprzednim zdjęciu. Oba są ustawione w jednej linii - tej samej, a model stoi dokładnie pomiędzy nimi. Obiektyw - 85/1,8 USM.

Tytułem wyjaśnienia: pisząc "po prawej stronie", lub "lewa strona twarzy" mam na myśli oczywiście punkt widzenia aparatu, nie modela.

To by było na tyle, do następnego wpisu może niestety nieco czasu minąć.