poniedziałek, 1 października 2012

Outta here

Niestety - z nowym interface bloggera dogadać się nie idzie. Niniejszym - spadam stąd, ten blog zostanie jedynie archiwum postów (sporej ilości postów ;) ). A od dziś - zapraszam na tumblr!

środa, 12 września 2012

Światełka filmowe - dodatki

Opisałem już podstawowe rodzaje świateł filmowych, podałem jeden przykład ich zastosowania, teraz pora na coś może mniej spektakularnego, ale niezbędnego na każdym planie. Z angielska zwie się to ditty bag, i generalnie jest to torba pełna różnego potrzebnego śmiecia.

Każdy DoP, gaffer, oświetlacz, indie skompletuje jej zawartość według własnego uznania, jest jednak kilka rzeczy, które powinny znaleźć się w niej niezależnie od preferencji.

Gaffer's tape
Podstawa. Prędzej nakręcę film bez kamery, niż bez tego czarnego ustrojstwa. Podklejanie kabli, doklejanie wysłonek, łatanie zacinek, zastosowań są setki. Oprócz klasycznej, czarnej, gt występuje też w różnych kolorach, dzięki czemu można ich używać do markowania pozycji aktorów, kamery czy świateł. Wielką zaletą tej taśmy jest to, że można ją spokojnie rwać palcami, bez potrzeby używania noża/nożyczek.

Rękawice
Mogą być zwykłe, robocze, może być coś bardziej wyrafinowanego, zastosowanie jest proste - chronią ręce przy noszeniu ciężkich świateł i statywów, oraz przy regulowaniu lamp, które są, lub były niedawno włączone - ich temperatura uniemożliwia ustawianie ich gołymi rękami. Osobiście używam rękawic Dirty Rigger, z racji ich wytrzymałości na temperaturę (kiedyś trzymałem w nich zapalone dedo przez kilka minut, próbując zamocować je pod sufitem, bez problemu, ledwo odczuwałem ciepło lampy). Są to jednak rękawice dość kosztowne, do większości zastosowań wystarczą zwykłe robocze.

Scyzoryk/Leatherman
A najlepiej to i to. Często na planie trzeba dokręcić/odkręcić/przeciąć coś, a te maleństwa zastępują cały zestaw narzędzi.

C-47
Brzmi bardzo poważnie. Szalenie poważnie wręcz. C-47 wygląda mniej więcej tak:
Służą do przypinania filtrów do wrót lamp, i są absolutnie nieocenione, i równie absolutnie niezbędne. Zapewne zastanawiacie się, skąd nazwa C-47? Powiem wam. Nie wiem.

Stalowe linki zabezpieczające
Tłumaczenia safety cables się nie podejmę, nigdy w życiu, więc tłumaczcie sami, lub zaakceptujcie nazwę oryginalną. Za każdym razem, gdy podwieszacie lampę czy jakiś element wspomagający oświetlenie, zabezpieczcie go taką właśnie linką.

Black wrap
Tym razem nawet nie próbuję tłumaczyć. Wygląda toto jak gruba folia aluminiowa pomalowana na czarno, i tym mniej więcej jest. Służy do blokowania światła z lamp, rozszerzając możliwości wrót.

Piłki tenisowe
Moje ulubione. Należy udać się do sklepu sportowego, i nabyć najtańsze możliwe piłki, następnie wydłubać w każdej otwór. Zastosowanie: zabezpieczanie końcówek fajek do c-standów, oraz innych wystających, twardych i słabo widocznych elementów tak, by nikt nie zrobił sobie kuku.

To tyle, jeśli chodzi o najpotrzebniejsze rzeczy. W mojej torbie oprócz tego podróżują taśmy izolacyjne w różnych kolorach, zaciski różnego rodzaju, plastry opatrunkowe, prochy na ból głowy, wycinki filtrów do dedo, markery (czarny, czarny suchościeralny, biały), długopis i notatnik do szkicowania schematów oświetlenia.

środa, 22 sierpnia 2012

Dance4ever

Niedawno wykonałem kilka klipów promocyjnych dla zespołu Dance4ever. Teledyski plus demo, wszystko poszło bardzo sprawnie :). Więcej klipów możecie znaleźć na profilu zespołu, tu - tylko przedsmak.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Trzymam w szafie trupa...

Tylko nie mówcie nikomu, mogą być problemy ;). A poważnie - skończyłem montaż do teledysku squadu M&M do kawałka "Trzymam w szafie trupa". Mimo, że nie jestem raczej fanem tego typu muzyki, kawałek mi się podoba, może dlatego, że w końcu ktoś może rapować o czymś innym niż jaranie blantów i wyrywanie łatwych lasek. Tak czy inaczej - twórczość zespołu polecam.

A wyszło o tak:


czwartek, 9 sierpnia 2012

Street Fashion

W ciągu ostatnich dwóch tygodni pracowaliśmy nad rozbudowaniem jednego fashion bloga o zdjęcia streetfashion. Nie typowe sesje, z wizażem, fryzjerem, trwające po kilka godzin, ale krótkie, "na żywo", bez przygotowania.

Wszystkie zdjęcia wykonałem typowym run'n'gun, bez rozstawiania świateł. Zdjęcia Anety doświetliłem blendą (którą zgodziła się operować Kaśka), sesje Poli i Samanty to czyste światło zastane, nawet bez blend.
Aneta:

Pola:


Samanta:


Tyle na dziś, niedługo znowu napiszę coś o filmie, światełkach i całej reszcie cyrku.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Światełka filmowe w praktyce (part I)

Dwa tygodnie temu pisałem trochę o światłach filmowych. Czas uzupełnić teorię odrobiną praktyki. Mało skomplikowaną, zdjęcia i koncept oświetlenia z planu teledysku, przy którym pracowałem w ten weekend.

Założenie: na łóżku leży sobie prostytutka "po pracy", na pierwszym planie klient rzuca pieniądze na stolik. Simple as that. Plan wyglądał tak:

Na tle żaluzji stanąć miała kamera, tuż przed nią, koło stolika. Na zdjęciu ustawione są dwa pierwsze światła. Całość wyglądała tak, jak na schemacie:

Po raz kolejny odstawiam popisówę, jak to ja pięknie potrafię rysować. Podziwiajcie. A po kolei licząc:

1: lampka widoczna w kadrze, od środka wyłożona różowym filtrem, by dawała różowe światło.

2: konstrukcja złożona ze statywu z boomem, i dwóch lamp. Jedna, zamocowana na boomie, oświetla kontrowo leżącą w łóżku aktorkę, i jest to 300W fresnel z różowym filtrem. Druga, zamocowana bezpośrednio na statywie, to 650W fresnel z różowym filtrem, oświetlająca ścianę.

3: open face z 1/2 C green (filtr zmieniający barwę światła na podobną do fluorescencyjnych), świecący prosto w panel odbijający światło na 1-szy plan.

4: panel odbijający (3) oraz Kino Flo (w drzwiach) oświetlające aktorkę.

5: Dedo z różowym filtrem, oświetlające aktora stojącego przy stoliku.

Wszystkie trzy "różowe" światełka realizują technikę zwaną "podbijaniem". Polega ona na ustawieniu w kadrze źródła światła, w tym wypadku lampki (może to być okno, świeca, ognisko, monitor komputera itp), a następnie wzmocnieniu jej światła innymi lampami.

Sama lampka jest za słaba, by oświetlić całą ścianę i aktorów tak mocno, by wystarczyło to kamerze. Po dodaniu lamp, różowe światło świeci wystarczająco intensywnie:

Na dziś - tyle, za parę dni wrzucę dla odmiany troszkę zdjęć fashion :).

czwartek, 19 lipca 2012

U-Topia - foty z planu

Mamy za sobą 2 ukończone dni zdjęciowe (łącznie 3 dni na planie), pierwsza paczka zdjęć:

Make-up głównej bohaterki (w którą wciela się Natalia, maluje Gosia).

Drugie ujęcie. Dublowane chyba ze 30 razy, zanim wyszło, taras jest wyższy, niż aktorka, więc zadanie okazało się gorsze, niż wizyta na siłowni.

Główne narzędzia reżyserii: energy drink w jednej łapie, handkanona w drugiej, od razu mniej problemów na planie.

Pion charakteryzatorski :)

Tankowanie agregatu w lokacji numer dwa.

Tworzenie skłębionej fryzury Alex (w którą wciela się Julia).

Rozpalanie ogniska, wychodzą na jaw piromańskie zapędy reżysera (ostatecznie zapaliło się po polaniu bęzyną, padało cały czas).

Tak mniej więcej wyglądał oświetlony plan... Może trochę przegiąłem z niebieskim, ale lubię taki efekt :).

Wszystkie zdjęcia wykonała Kasia.

Teraz niestety mamy przerwę w zdjęciach, mam nadzieję, że w sierpniu uda się ruszyć dalej :(

sobota, 14 lipca 2012

Świecidełka filmowe

Ostatnio coraz mniej zajmuję się fotografią, coraz więcej - filmem, wypadałoby więc coś o filmie napisać. A skoro moim "konikiem" w fotografii jest od zawsze oświetlenie, filmowe tutki zacznę podobnie.

Różnistych świateł w filmie używa się bardzo wielu, i nie zamierzam ich po kolei opisywać, to macie w każdym podręczniku oświetlenia filmowego. Skupię się na światłach, do których możecie mieć dostęp na małych planach offowych/niskobudżetowych produkcji.

Ograniczmy się więc do tych świateł, które da radę wpiąć w domową instalację. W wypadku halogenów są to światła do 2K włącznie, przy HMI - do 2,5K włącznie. Ale po kolei...

Halogeny i HMI to dwa podstawowe rodzaje świateł, których używamy w filmie. Halogen to zwykła żarówka halogenowa, ustawiona w odpowiednio kierunkującej światło oprawie. Lampy HMI są nieco bardziej skomplikowane. W tych jednostkach tworzy się łuk gazowy, generujący białe, "dzienne" światło dużej mocy. Lampy HMI wymagają odpowiedniego zasilacza (statecznika), i generalnie są trudniejsze w obsłudze, dają natomiast białe światło, i w porównaniu z halogenami - dużo większą jasność.

Lampy filmowe w dużym skrócie podzielić możemy na dwa główne rodzaje (jest ich sporo więcej, ale te są najważniejsze). Lampy z soczewką fresnela, oraz tzw. open-face.

Fresnele są bardzo popularne w branży filmowej. Światło żarówki (halogenowej, HMI, ostatnio nawet LED-owej) przepuszczane jest przez soczewkę, która kierunkuje światło, nadając mu przy okazji milszą dla oka strukturę. Lampy tego typu posiadają regulację szerokości wiązki, powinny też posiadać wrota ograniczające światło.

Open-face to prostsze konstrukcje. W tych lampach żarówka umieszczona jest centralnie w reflektorze, który odbija światło na wprost. Same z siebie nie generują przyjemnego, ani tym bardziej kontrolowanego światła, jednak ilość światła w porównaniu z fresnelami jest większa, sprawdzają się więc doskonale, gdy potrzebujemy światła odbitego lub rozproszonego.

Pokrewne do lamp open-face są lampy PAR, gdzie zamiast nakrapianego reflektora mamy reflektor paraboliczny, dający dużo silniejszą, skoncentrowaną wiązkę. Lampy HMI PAR to najsilniejsze dostępne na planie źródła światła (poza grupami lamp).

Oprócz tych świateł, bardzo pożytecznym rodzajem oświetlenia są Dedo. To specyficzne lampki, posiadające nie jedną soczewkę fresnela, a dwie asferyczne, trochę jak w obiektywie. Dzięki temu mamy bardzo dużą kontrolę nad wiązką światła, możemy skoncentrować snop tak, by oświetlał tylko niewielki kawałek kadru. Niezastąpione przy podrasowywaniu oświetlenia sceny. Posiadają też wbudowany dimmer, który nie zmienia temperatury barwowej lampy (dimmery podłączane do dużych lamp ocieplają światło przy zmniejszaniu jego mocy).

Oprócz różnistych świateł, bardzo ważne są panele rozpraszające (blendy) i zastawki (go-bo), zwane potocznie murzynami. Dzięki tym (bardzo tanim i szeroko dostępnym) elementom możemy kierunkować, rozpraszać, ograniczać światło, by padało dokładnie tam, i dokładnie tak, jak chcemy.

Każda scena wymaga innego oświetlenia (i innych lamp), jednak udało mi się wybrać dwa podstawowe zestawy świateł, które przydają mi się niemal na każdym planie we wnętrzach (często też łączę je ze sobą).

Pierwszy zestaw to zestaw halogenowy. Składa się z dwóch lamp open-face 800W, fresnela 650W, drugiego - 300W, oraz dwóch Dedo 150W. Do tego dwa dimmery, zestaw filtrów i standy.

Open-face dają ogólne, mocne światło, które odbijam od paneli, by uzyskać miękkie światło na twarze aktorów, lub przepuszczam przez filtr rozpraszający, uzyskując światło mocniejsze, ale nieco ostrzejsze. Czasami używam też tych lamp do oświetlania tła.

Fresnele służą mi jako główne, bezpośrednie źródła światła, do oświetlania aktorów, podbijania lamp na planie, jako światła na włosy czy przez drzwi.

Dedo najczęściej "podretuszowują" całą scenę, doświetlają ważne elementy, podświetlają oczy, jeśli główne światło nie daje im wystarczającego blasku, czasami działają jako kontra czy światła efektowe.

Drugi zestaw to światła o temperaturze dziennej, opiszę go w następnych tutkach. Wkrótce postaram się napisać coś o podstawowych ustawieniach oświetlenia na planie. Si ju!

piątek, 6 lipca 2012

Kołysanka teledyskowa

Dawno nie pisałem, nie wrzucałem zdjęć ani filmów, usprawiedliwienie mam dość proste - zapieprz ostatnio jest niesamowity. Ostatnie trzy dni (2-4 lipca) spędziliśmy na planie teledysku Yossariana Malewskiego.

Trzy dni zdjęć od rana do wieczora, w ogromnej temperaturze, byłyby nie do wytrzymania, gdyby nie świetna ekipa, z którą tworzyliśmy ten klip. Pracowałem jako DoP, szwenkier, operator steadicamu i gaffer jednocześnie, więc niestety zdjęć z planu już nie mogłem robić, musicie uwierzyć mi na słowo :).

Premiera teledysku, o ile mi wiadomo, przewidziana jest na wrzesień, czekajcie cierpliwie. Ja tymczasem przygotowuję się już do następnego klipu, który będziemy kręcić pod koniec lipca, ponownie jako DoP/szwenkier/gaffer, tym razem dojdzie do tego jeszcze rola montażysty i kolorysty. Fun fun fun!

wtorek, 5 czerwca 2012

Smoke and Mirrors

Przegląd zdjęć, remake niektórych z nich, i taka seria zaczyna sobie powstawać:


Planuję na spokojnie tą serię rozwijać, bez spinki, akurat jak się znajdą odpowiednie modelki, lokalizacje itp :). Nie jestem przekonany co do ostatniej fotki, pewnie wyleci... A co Wy sądzicie?

czwartek, 24 maja 2012

Plenerowy feszyn - pakujemy sprzęt

Jutro mamy w rozkładzie zaplanowaną sesję nocną, street fashion, editorial. Dawno mody nie było, ale chyba jednak pamiętamy, jak to się robi. Brief jest dość skromny, ogranicza się do charakteru (eleganckie, stylowe, ale niegrzeczne zdjęcia) i klimatu (nocne zdjęcia w mieście).

Wymyśliłem dość specyficzny schemat oświetlenia i ogólny look zdjęć, przez co swój standardowy zestaw sprzętu sesyjnego musiałem nieco zmodyfikować. A wygląda to mniej więcej tak:

Po kolei:
1) Canon 5D mk II - standardowe body przy fotografii mody w moim wykonaniu, ładne wysokie ISO, przyda się przy łapaniu światła zastanego nocą.
2) 17-40/4L USM - raczej jako zabezpieczenie, jakby się zrobiło za ciasno dla innych szkieł, może jakiś szeroki plan się jednak zrobi.
3) 100/2,8L USM Macro - do portretów, zbliżeń, kilka kadrów chcę zrobić jako pogranicze fashion i beauty, a w tym to szkło radzi sobie idealnie.
4) Panther 600 - generator do głowicy, jako główne światełko.
5) Pocket Wizard Transciver (5x) - wyzwalacze do lampek.
6) Speedlighty - 580 i 3 szt. 430 jako dodatkowe źródła światła.
7) 85/1,2L USM - według mojego planu główne szkło do tej sesji, jasne (chcę użyć płytkiej go), ogniskowa pozwalająca przy odrobinie wprawy wykonać prawie całą sesję.
8) Softbox 60x60 - wedle planu ma dać miękkie światło dodatkowe (z 580EX w środku).
9) Standy itp - tutaj siedzą 3 Manfrotto Nano (dla speedlightów), monopod (w połączeniu z asystentką zmienia się w boom), biała parasolka (na wszelki wypadek, jakbym nagle zechciał więcej miękkiego światła).
10) DIY snoot - dłuższy niż te dostępne na rynku, daje odpowiednio wąski snop światła.
11) Bowens Beauty Dish - z dyfuzorem, do niego podpięta głowica Panther Mini - światło główne.
12) Portfele na baterie do speedlightów i pocketów.
13) Filtry - w ilości ogromnej, kolorowe, korekcyjne, ok 120 sztuk :).
14) Akcesoria - tu trzymam dodatkowe baterie (do aparatu, trochę akumulatorów AA), kable, grid na speedlighty, i takie tam różne.

Poza torbą bierzemy jeszcze duży stand (do Pantery), dodatkowe parasolki srebrne i białe.

Sesja już jutro, postaram się w weekend opublikować making of, schematy oświetlenia itp.

poniedziałek, 14 maja 2012

Spill that coke!

W końcu udało się pełnoprawnie wyjść w plener. Oczywiście połowę sesji lało (co widać na niektórych zdjęciach), drugą połowę - prażyło słońce, tego na szczęście nie widać. Do zdjęć pozowała Kristina, make-up wykonała, oczywiście, Śliwka :)

Na początku zaczęliśmy od spokojnych zdjęć, na rozgrzewkę. Najpierw na tarasie widokowym, później naprzeciwko siedziby ZPAF (od początku bałem się, że pole siłowe tego miejsca zepsuje nam zdjęcia, na szczęście udało się tego uniknąć).

Po rozgrzewkowych zdjęciach wdrożyliśmy główny koncept sesji, zdjęcia z puszką coli jako rekwizytem. Kristina dzielnie zniosła przemoczenie połowy ubrania zgniłym, imperialistycznym napojem.

Na chwilę pojawiło się słońce (na malutkim kawałku nieba), więc wróciliśmy na taras widokowy, żeby złapać odrobinę błękitu jako tło.

Po chwili znów zaczęło padać, więc zarządziliśmy koniec zdjęć, a ja wróciłem do domu (nie ma to jak spacer przez pół miasta w deszczu) obrabiać zdjęcia. Efekt tej pracy możecie właśnie podziwiać :).

Bardzo dziękuję modelce oraz wizażystce za miłą i sprawną sesję, efekty - moim zdaniem ciekawe, mam nadzieję, że sezon dalej pójdzie w stronę takich zdjęć.

Sprzętowo, bez zaskoczenia, 5D mkII, 17-40/4L, 100/2,8L macro, świecone 2x 580EXII, odpalanymi pocket wizardami.

sobota, 5 maja 2012

Sesja wiosenno - rodzinna :)

Jakiś czas temu Ania i Jarek - moi przyjaciele jeszcze z czasów, gdy zamiast robić zdjęcia, rozwijałem karierę jeździecką, poprosili mnie o zrobienie zdjęć im i ich prześlicznym córkom. Dzień, który wybraliśmy na sesję, okazał się bardzo ładny, słoneczny, bez chmur na niebie, dla takiej sesji - warunki idealne.

Pierwsze zdjęcia zrobiliśmy nad wodą, na tle wierzby (chyba wierzby, moja wiedza botaniczna nie jest szczególnie rozwinięta). Dwie młode modelki zaczęły się rozkręcać...


Po tych zdjęciach udaliśmy się wgłąb parku, gdzie leży wywrócone drzewo, jak się dowiedziałem - ulubiona atrakcja dziewczynek.


Po tych zdjęciach wróciliśmy nad wodę, gdzie jest też piaszczysta górka, idealna do ubrudzenia białych u różowych ubrań piachu.


Na koniec, gdy dziewczynki bawiły się nad wodą, zrobiłem zdjęcie Ani i Jarkowi.


Wiele osób nie dowierzało, gdy mówiłem, że zrobiłem pogodną, wiosenną sesję, a jednak :) Efekt bardzo mi się podoba, sportretowanym o ile wiem - również :)


niedziela, 8 kwietnia 2012

Fotografia zespołu Latający Dywan

Dziś naprawdę krótko zwięźle i na temat, pierwsza z sesji "muzycznych" w kwietniu, fotografowałem muzyków zespołu Latający Dywan. Grają poezję śpiewaną pomieszaną z jazzem/bluesem, z elementami orientalnymi, tworząc dość oryginalną muzykę (ostatnio grali w RDC, można posłuchać zarejestrowanego koncertu :) ).

Zdjęcie wyszło tak:

Całe zdjęcie ma ponad 113MPx, oczywiście to tutaj zmniejszyłem do rozdzielczości 2K, inaczej raczej przez bloggera by nie przeszło :)

piątek, 30 marca 2012

Sesje kwietniowe!

Marzec dobiega końca, razem z nim - marcowa promocja na zdjęcia. Zaczyna się za to kwiecień (I'm the master of the obvious, bow to me), a wraz z nim, jak obiecałem ostatnio, kolejna obniżka cen na wybrany rodzaj sesji.

Komora maszyny losującej jest pusta, następuje zwolnienie blokady. W dniu dzisiejszym wylosowane zostały... Sesje dla muzyków! W kwietniu wszystkie zespoły, soliści, orkiestry, niezależnie od wykonywanego gatunku muzyki i przeznaczenia zdjęć (płyta, strona www, plakat, blog) otrzymają 30% zniżki na zdjęcia!

Co więcej, żeby jeszcze bardziej osłodzić życie i ochronić portfele muzykujących artystów, na wszystkie teledyski ustalone w kwietniu (zdjęcia mogą oczywiście być później) zniżka 40%!

Udostępniajcie, przesyłajcie dalej, to tylko 30 dni!

środa, 28 marca 2012

Zegarkowo

Dziś krótko, zwięźle i na temat. Jakiś czas temu dostałem do sfotografowania trzy bardzo, bardzo ciekawe zegarki. Zróbcie może mały test wśród znajomych, i poproście o wymienienie choć jednej polskiej firmy, która produkuje zegarki wysokiej klasy. Szwajcarskie, japońskie, to wymienią, ale polskich przeważnie nie potrafią. Niesłusznie :). Zegarki, z polskimi napisami, sygnowane Made in Poland, produkowane przez polską firmę, weszły na rynek już jakiś czas temu. W marcu tego roku Copernicus, bo o tej firmie mowa, wypuścił drugą serię - Flagship. I te zegarki fotografowałem, a wyglądają tak:


Bardzo ciekawy design, zainspirowany wyglądem manometrów z polskich okrętów podwodnych, zwłaszcza ORP Orzeł (więcej na ten temat możecie poczytać na stronie Copernicusa), jest jednocześnie klasyczny, historyczny i nowoczesny (nie sądziłem, że da się połączyć te trzy cechy, a jednak). Wszystkie trzy zegarki są ręcznie nakręcane, a dwa z nich posiadają niecodzienny układ wskazówek. Triple działa normalnie, z dodatkową tarczą sekundową, Regulator posiada małe tarcze godzinową i sekundową, a wskazówka podaje minuty (jak w zegarach laboratoryjnych) natomiast Mono, najciekawszy moim zdaniem, ma małą tarczę sekundową, natomiast wskazówka duża pokazuje jednocześnie minuty i godziny. Prawdę mówiąc, poważnie myślę nad tym zegarkiem, ten, który noszę obecnie, trochę się zużył, i nie bardzo pasuje mi na co dzień.

Miało być krótko, a rozpisałem się jak zwykle. Mamy ostatnie dni marcowej promocji sesyjnej, ale jeśli nie zdążycie - bez paniki, bez paniki, w kwietniu będzie następna :)

sobota, 10 marca 2012

Ta2 Jagodowe

W poprzednim wpisie, a dokładnie w jego post scriptum, wspomniałem o drugiej sesji z tamtego dnia, rozpoczynającej większy cykl zdjęć.

Seria, którą ambitnie planujemy zakończyć albumem i wystawą, ma pokazać kobiety, które zdecydowały się ozdobić swoje ciało tatuażem. Różne koncepcje, różne klimaty, wszystkie zdjęcia łączyć będzie tatuaż i nagie kobiety. Me gusta.

Do historycznej niemalże, pierwszej sesji "tatuażowej" zgodziła się pozować Jagoda, makijaż wykonała oczywiście Ania Śliwa. Śliwkowe makijaże zadomowiły się jak widać w t-jack pictures.

Jednym z moich podstawowych założeń przy tym projekcie są prostsze niż to zwykle u mnie bywa ustawienia świateł. Zauważyłem nie raz, że zbyt dużo czasu poświęcam lampkom, a zbyt mało koncepcji, temu, co lampki mają oświetlać. Czas zrównoważyć ten problem. Tak więc przy tej sesji użyłem dwóch świateł. Main, nieco z góry, po mojej lewej stronie, to beauty dish (duży, 70cm, srebrny), rim - 60-cio stopniowy reflektor z niebieskim filtrem. Przy zdjęciu z grafitti dodałem jeszcze jedną lampę z reflektorem, "brudno" doświetlającą fragment tła z namalowanym muffinem.

Koncept z muffinami bardzo mi się spodobał, lubię muffiny, a dawno nie było okazji żadnego zjeść. Będzie trzeba nadrobić. Wracając do zdjęć. Modelka idealnie wpasowała się w klimat, widać było, że bardzo dobrze czuje się w swoim image, idealnie też wpasowała się w tematykę serii, dawno nie miałem przed obiektywem nikogo z tak dużą ilością tatuaży. Żeby więcej dziewczyn się tak chętnie kłuło...

Następna sesja z tej serii już mam nadzieję plenerowo, kilka chętnych modelek jest, pomysłów jak zwykle nie brakuje - zapowiada się pracowity rok. Mam nadzieję, że niedługo będę mógł pokazać Wam następne zdjęcia i następne tatuaże.

czwartek, 8 marca 2012

Cytrynkowa sesja

Dziś (a właściwie wczoraj - już po północy) zrobiliśmy dość spontaniczną sesję. Pomysłodawczynią i modelką była Lila, a żółty make-up i szpiczastą fryzurę wykonała Ania Śliwa (bardzo polecam tą wizażystkę!)

Koncept prosty, ale ciekawy - wykorzystanie owoców w sesji beauty. Wiele takich sesji już zrobiono, ale idea dalej pozostaje ciekawa.

Każdemu, kto zechce używać w swojej sesji cytryn - w ramach testu należy nakarmić modelkę całą cytryną, jeśli da radę - może pozować. Na szczęście Lila jest zaprawiona w sesyjnych bojach, więc cytryny nie stanowiły większego problemu (bardziej krzywiła się reszta ekipy, na samą myśl o takiej ilości kwasu).

Oświetlenie tak banalnie proste (choć skuteczne), że nie będę go opisywał, sprzętowo jeszcze prościej - 5DmkII z 100/2,8, do tego kilka pocketów, do odpalenia lamp, i gotowe.

Bardzo dziękuję modelce i wizażystce! Następne owocki nadchodzą... ;)

PS: po tej sesji zrobiliśmy jeszcze jedną, już z inną modelką, sesja zaczyna dość duży cykl, ale o tym później :)

czwartek, 1 marca 2012

Marcowe sesje - promocja!

W końcu zrobiło się ciepło - można ruszać w plener. Co nie znaczy, że przestaję robić sesje w studio czy wnętrzach!

W marcu postanowiliśmy zrobić promocję, a właściwie ich kilka, na sesje zdjęciowe:

PROMOCJA PIERWSZA: ZEW NATURY ;)
Dla tych, którym obiecywane przez synoptyków 10 stopni wystarcza, by pozować w plenerze. Na wszystkie plenerowe sesje 20% zniżki!

PROMOCJA DRUGA: BUSINESS IS BUSINESS :)
Wszystkie sesje biznesowe, korporacyjne, portrety, w studio, wybranym wnętrzu, plenerze, do wyboru, 15% taniej! Dodatkowo, przy większych sesjach (zdjęcia firmowe wszystkich zatrudnionych, pakiety zdjęć itp), których cena przekroczy 1600zł, zniżka rośnie do 25%.

PROMOCJA TRZECIA: ACTIN' s FUN!
W marcu wyjątkowo na sesje zapraszamy aktorów i aktorki. Koszt zbudowania lub rozbudowania portfolia spada aż o 30%! W czasie każdej sesji aktorka/aktor wciela się w kilka odmiennych ról, a naszym zadaniem jest sfotografować każdą z nich w odpowiedni dla niej sposób. Efektem jest seria różnych zdjęć, pokazujących zarówno postać aktora/aktorki, jak i jego/jej zdolność adaptacji do różnych ról.

W przygotowaniu do każdej sesji pomóc może nasza wizażystka/stylistka fryzur, Ania Śliwa. Posiada bardzo duże doświadczenie zarówno z sesji zdjęciowych, jak i planów filmów i teledysków.

fot: Katarzyna Glińska

Oto tylko niektóre zdjęć z sesji, do których make up i stylizację robiła Ania:

Zdjęcia z sesji oddajemy zawsze w formie cyfrowej (CD/DVD), najpóźniej 2 dni po zdjęciach (np sesja w poniedziałek, zdjęcia gotowe najpóźniej w środę), obrobione graficznie. Oprócz płyty ze zdjęciami możliwe są również odbitki i wydruki (w dowolnym formacie), oprawione fotoksiążki, portfolia, albumy.

Pytania, rezerwacja terminów - pod telefonem 664 761 110 lub e-mail: tjack@t-jack.pl

ZAPRASZAMY!